Na zdjeciu burmistrz Koźmina Wielkopolskiego

Rozmowa z burmistrzem Maciejem Bratborskim

Udostępnij

O pandemii i popandemicznej przyszłości – rozmowa z burmistrzem Maciejem Bratborskim, przeprowadzona przez redakcję “Echa Koźmina”. Wywiad został opublikowany w numerze z lutego 2021.

Echo Koźmina: – Panie burmistrzu, spotykamy się prawie dokładnie w rocznicę wybuchu w Polsce i na świecie pandemii. Jakie piętno odcisnęła ona na życiu gospodarczym i społecznym gminy?
Maciej Bratborski: – Myślę, że bardzo duże. Każdy z mieszkańców mógł to zauważyć. Od razu na początku znaleźliśmy się w jej epicentrum i to nas na pewno mocno zszokowało. Wśród części osób pojawiły się reakcje, których bym się nigdy nie spodziewał, a które usprawiedliwiam właśnie szokiem i strachem. Patrząc bardziej kompleksowo powiem, że najmniej chyba ucierpiało życie gospodarcze, najbardziej życie społeczne, kulturalne, sportowe. Można powiedzieć, że w tych przestrzeniach aktywności życie na pewien czas po prostu zamarło.
E.K.: – Mam podobne wrażenie, zatem zapytam, czy w gminie pojawił się jakiś plan powrotu do życia społecznego po pandemii? Musimy przecież zakładać takie niebezpieczeństwo, że aktywność społeczna i kulturalna mieszkańców może samoczynnie nie wrócić?
M.B.: – Ja oczywiście życia społecznego nie organizuję, ale na pewno dołożę wszelkich starań, żeby aktywność ludzi po pandemii wspomagać. Mogę zadeklarować, że ze strony samorządu w tej kwestii zrobimy wszystko, co leży w naszych możliwościach i kompetencjach.
E.K. – Jak wyglądała w czasie pandemii sytuacja finansowa gminy? Czy gmina straciła na pandemii?
M.B.: – Oczywiście, straciliśmy tak jak wszyscy. Wpływy były o prawie 2 miliony mniejsze, niż zakładaliśmy. To przede wszystkim subwencje i dotacje z budżetu państwa. Natomiast z moich rozmów z lokalnymi przedsiębiorcami wynika, że za wyjątkiem branży hotelarskiej i gastronomicznej, sytuacja dla nich nie była taka zła. Oni sobie całkiem dobrze radzili. Niektórzy mówili nawet, że byliby w stanie zrobić więcej, gdyby mieli większą ilość pracowników. To widać w podatkach lokalnych. Wpłynęły one w planowanej wysokości.
E.K.: – Na początku pandemii był duży problem w komunikacji gminy z mieszkańcami. Bardzo zaognił on sytuację w mieście. Skąd to wynikało?
M.B. – Tę sytuację mogę uznać za swoją porażkę. Nie spodziewałem się, że ludziom zależy bardziej na informacji, niż na realnych działaniach, a te myśmy podjęli bardzo szybko. Był nawet taki wywiad z ówczesnym wojewodą Łukaszem Mikoajczykiem. Stawiał on Koźmin za przykład gminy, która pierwsza zareagowała na pandemię. Natomiast rzeczywiście zawiodła polityka informacyjna. Błąd z mojej strony. Nie spodziewałem się, że jest takie oczekiwanie i to mogę uznać za swoją winę. Trochę na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że marzec, kwiecień i maj ubiegłego roku to był najtrudniejszy okres w całej mojej kadencji jako burmistrza. Tysiące telefonów. Ludzie żądali takich informacji, których ja i tak nie mogłem udzielić. To były pytania w stylu: kto jest chory, na jakiej ulicy. Po pierwsze nie miałem takiej wiedzy, a nawet gdybym ją miał, nie mógłbym jej udostępniać. Natomiast w krótkim czasie, kiedy zorientowałem się, że ta informacja jest potrzebna, uruchomiliśmy stronę facebookową i myślę, że informowanie mieszkańców trochę się poprawiło.
E.K.: – Jeśli jesteśmy przy polityce informacyjnej, to nie sposób nie zadać pytania o gminną stronę facebookową. Mam wrażenie, że była bardzo potrzebna i jej pojawienie się dobrze zostało odebrane przez mieszkańców. Jak pan to ocenia?
M.B.: – Żyjemy w takich czasach, że nie możemy od tego uciekać. Czasami informacje krążące w wirtualnej przestrzeni, które nie są dobrze przefiltrowane przez ludzki umysł, mogą prowadzić na manowce. Strona gminna jest rodzajem takiego filtra.
E.K.: – A ja patrzę na nią jako na przestrzeń wymiany informacji i rozmowy. I myślę, że jeśli ludzie narzekają na działania władz pokątnie, teraz będą mogli swoje uwagi wrzucić na facebooka. To w pewnym sensie kanalizuje dyskusje, które i tak odbywają się wśród mieszkańców?
M.B.: – Tak, z pewnością tak jest. Tym bardziej, że teraz nie ma możliwości bezpośrednich spotkań. Ja bardzo lubiłem jeździć na różnego rodzaju spotkania, zebrania, dyskutować z ludźmi, przedstawić swój punkt widzenia, wysłuchać tego, co ludzie mają do powiedzenia. W tej chwili jest to ograniczone do zera. No więc jest to być może jakiś sposób, który pozwala się ludziom komunikować. Chociaż uważam, że ta wirtualna przestrzeń zniechęca do bezpośrednich spotkań i rozmawiania twarzą w twarz . Wydaje mi się też, że jest to pole do pewnych nadużyć, bo ludzie anonimowo mogą pisać rzeczy, których powinni nie pisać, bo są oczywistą nieprawdą albo nadużyciem. No ale takie mamy czasy i trudno.
E.K.: – Wracając do pandemii, chciałem zapytać, jak pana zdaniem, pandemia odciśnie się na życiu gminy?
M.B.: – Nie wiemy dokładnie, ile to jeszcze potrwa i co nas po drodze spotka. Z moich rozmów z przedsiębiorcami, o których wspominałem wynika, że gospodarczo w zeszłym roku dawaliśmy sobie nieźle radę. Natomiast społecznie pandemia odciśnie duże piętno i z tym trzeba sobie będzie jakoś poradzić. Mam nadzieję, że nie potrwa to dłużej niż pół roku, bo jeśli wszystko się przeciągnie, zmiany mogą być naprawdę nieodwracalne.
E.K.: – Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, chociaż trzeba być przygotowanym na wszystko. Porozmawiajmy zatem o przyszłości. Jakie są najważniejsze inwestycje planowane w 2021 roku?
M.B.: – Z punktu widzenia gminy najważniejszą inwestycją będzie rozpoczęcie prac związanych z budową obwodnicy. To akurat nie jest nasze zadanie, ale dla nas będzie to niezwykle istotne. Na marginesie powiem, że jestem szczęśliwy, że ruszyły te prace, że jest rozstrzygnięty przetarg, że w kwietniu będzie już gotowa koncepcja. Trochę żal, że nie udało się wykorzystać dokumentacji, która była przygotowana już w 2012 roku, ale cóż, nie nasza wina. Natomiast – wracając do pytania – jeśli chodzi o nasze zadania to przede wszystkim chcemy doprowadzić do modernizacji budynek przy ulicy Boreckiej. Projekt na to już od paru lat mamy gotowy. W ramach projektu termomodernizacji będziemy przerabiać też budynek przy ulicy Floriańskiej. Jest przewidzianych również kilka inwestycji drogowych. Przede wszystkim te, które realizujemy w miniprogramie „Przygotowanie do rewitalizacji rynku”. To są ulice boczne, które dochodzą do rynku, czyli Plebanka i Farna. Będziemy je gruntownie modernizować. Chcemy wyremontować kilka dróg wiejskich, no i ulicę Czypickiego, która jest przewidziana do gruntownej modernizacji, łącznie z wymianą kanalizacji.
E.K.: Remonty dróg i ulic to oczywiście bardzo pozytywna wiadomość, ale remonty budynków pod administrację to dla niektórych mieszkańców przesada. Co zyska mieszkaniec na remontach tych budynków?
M.B.: – Z pewnością zyska komfort realizacji swoich potrzeb w gminie. Pomysł jest taki, żeby „rozrzedzić” trochę urząd, to znaczy wyprowadzić Ewidencję Ludności i Urząd Stanu Cywilnego właśnie do nowego budynku na ulicy Boreckiej. Ma mieć tam miejsce również Rada Miejska. Prawda jest taka, że pandemia dobitnie pokazała, iż układ naszego obecnego budynku urzędu jest tragiczny. Jak tu przyszło parę osób, to zachowanie dystansu było fikcją. Dlatego trzeba to trochę uporządkować, zwłaszcza, że zadań urzędom ciągle przybywa. Kontakt petenta z urzędnikiem jest coraz większy, więc myślę, że to będzie z korzyścią zarówno dla odwiedzających urząd, jak i dla samych urzędników. Proszę mi wierzyć, że to nie jest przyjemne, jeśli ktoś chce załatwić z urzędnikiem jakąś sprawę i wchodzi do pomieszczenia, gdzie siedzi ich trzech. A inna sprawa to śluby. Mamy ich w ostatnich latach kilkadziesiąt rocznie. W tej chwili udzielane są w sali sesyjnej, która każdorazowo musi być przestawiana. I powiem szczerze, nawet po tym przedstawieniu ten anturaż nie jest godny takiej uroczystości. W momencie kiedy powstanie obiekt na ulicy Boreckiej każdy będzie mógł w sposób godny załatwić swoje sprawy i te kilkadziesiąt ślubów, które odbywają się co roku, też odbędą się w odpowiedniej oprawie. To samo jeśli chodzi o sesje Rady. Dzisiaj, jeśli przyjdzie kilka osób z zewnątrz, to jest niezwykle trudno przeprowadzić ją w jako takim komforcie. W nowym budynku zrobimy salę z prawdziwego zdarzenia i to pozwoli ludziom na większe uczestnictwo w obradach Rady.
E.K.: – Budynek, o którym rozmawiamy jest własnością miasta?
M.B.: – Tak, kupiliśmy go swego czasu od powiatu za niespełna milion złotych. To była też transakcja, która miała ratować liceum. To jest nasz budynek i nasz teren. Bardzo mi na nim zależało, dlatego że teraz obszar od przedszkola do ulicy Stęszewskiego należy do miasta. Trzeba jeszcze dodać, że budynek ten jest zabytkiem, który zostanie odrestaurowany. I to jest wartość dodana tej inwestycji.
E.K.: Wspomniał pan o planie rewitalizacji rynku. W jakim zakresie będą robione prace w tym roku?
M.B.: – Na początku marca wynieśliśmy przystanki poza rynek. Likwidujemy wysepki poprzystankowe, żeby powiększyć przestrzeń parkingową. Cały czas oczywiście trwają prace projektowe, tak, abyśmy byli gotowi ruszyć z remontem, jak tylko pozwoli na to obwodnica.
E.K.: – A jest jakiś termin oddania obwodnicy? Jeśli nie termin, to przynajmniej jakiś horyzont czasowy?
M.B.: – W pesymistycznym wariancie jest to rok 2024, a w optymistycznym – 2023. Według założeń 2021 rok jest przeznaczony na przygotowanie całej dokumentacji, odnowienie jej, zaktualizowanie. Jeśli się uda, to pod koniec roku powinien być ogłoszony przetarg na budowę. Sama budowa planowana jest na lata 2022-2023. W sumie jest to prosta i nieduża inwestycja. Najbardziej skomplikowane będą wiadukty. Natomiast jeśli coś przedłużyłoby się z dokumentacją, to koniec inwestycji planowany jest w roku 2024 i taką pesymistyczną wersję przyjmuje Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad.
E.K.: – Nie boi się pan, że jeśli wyłączymy rynek z ruchu, to on się nam nadmiernie uspokoi?
M.B.: – Ale my do końca nie wyłączymy ruchu z rynku. Zależy mi na tym, żeby rynek był przestrzenią publiczną i mam nadzieję, że mieszkańcom Koźmina starczy woli, inwencji i zapału, żeby organizować na nim imprezy, żeby funkcjonował jako przestrzeń publiczna, żeby nie zamarł.
E.K.: – Jeśli jesteśmy przy rynku, to zapytam czy wraz z jego rewitalizacją zmodernizujemy też najbardziej „widowiskową” część Koźmina, czyli plac między Farą, a Zamkiem. Trochę mi tego zabrakło w planach dotyczących rynku.
M.B.: – Ale my mamy projekt rewitalizacji tego miejsca. W ubiegłym roku miało być realizowane odnawianie parku. Wymieniliśmy wszystkie ławki, oświetlenie jest zrobione. Miały być robione krawężniki i alejki na nowo, ale musieliśmy to odłożyć w czasie ze względu na niedobór środków. To jest rzecz, której nam się w zeszłym roku nie udało zrobić. Na pewno mamy to na uwadze i będzie to zrobione. Ja w ogóle rewitalizację widzę bardziej kompleksowo. Ma ona dotyczyć nie tylko rynku, ale – w przyszłości – też pozostałych obszarów. To nie jest takie proste, bo ten teren jest pod ścisłą ochroną konserwatorską i wiele naszych pomysłów, które można zrobić nawet niewielkim kosztem rozbija się o obostrzenia konserwatora.
E.K.: – Czy gmina dostała jakąś pomoc od państwa ze środków covidowych?
M.B.: – Tak, z tarcz dostaliśmy kwotę nieco ponad 2 miliony złotych. To trochę zniwelowało nasze ubytki w zeszłorocznym budżecie. Dzięki temu udało nam się zrealizować wszystkie zadania budżetowe. Z tarczy 6 dostaliśmy jeszcze nieco ponad milion złotych i zamierzamy go przeznaczyć na gruntowną modernizację ulicy Czypickiego, o której mówiłem.
E.K.: – A co z basenem, trochę się niepokoimy po doświadczeniach ubiegłorocznych?
M.B.: – Jest już ogłoszony przetarg na rozbudowę szatni, żeby spełniały wszystkie wymogi sanitarne . Jak tylko będzie na to pozwolenie, na pewno latem otworzymy. Basen był dla koźminiaków zawsze ważnym miejscem i chociaż dopłacamy do niego rocznie od 100 do 150 tysięcy, jest potrzebny i na pewno będzie uruchomiony. Oczywiście jeśli wszystkie uwarunkowania formalno-prawne będą takie otwarcie dopuszczać. Po to budujemy nowe szatnie i nowe zaplecze sanitarne.
E.K.: – To jeszcze zapytam o ścieżki rowerowe. Może warto porozumieć się z Jarocinem i Krotoszynem i połączyć ścieżkami te miasta?
M.B.: – Jeśli chodzi o połączenie z Jarocinem to Generalna Dyrekcja Dróg ma plan budowy ścieżki rowerowej od samego Koźmina aż do Jarocina, łącznie z całą infrastrukturą. Natomiast co do drugiego kierunku, to jest opracowany projekt ścieżek powiatowych. Myśmy jako gmina uczestniczyli finansowo w tym przedsięwzięciu. Plany są więc gotowe, ale powiat za priorytet uznał budowę szpitala.
E.K.: – Był kiedyś projekt zwany Parkiem Doliny Orli. Co z nim?
M.B.: – Ta koncepcja jest cały czas żywa, ale bez środków pomocowych nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Wartość kosztorysowa rewitalizacji tego terenu wraz z basenem ( bo to połaczyliśmy) to 4,5 miliona złotych. Dwukrotnie aplikowaliśmy o środki unijne, ale nasz plan nie zyskał uznania w oczach decydentów w Urzędzie Marszałkowskim. Środki europejskie to trudny temat, bo nie tylko jasno wyznaczone kryteria decydują o przyznawaniu dotacji. Mogę powiedzieć, że aplikujemy w każdej możliwej sytuacji, ale nie zawsze dostajemy.
E.K.: – W czasie pandemii Stowarzyszenie Krotochwile dokonało inwentaryzacji cmentarza żydowskiego. Jego efekty już są. Na stronie internetowej można obejrzeć wszystkie sfotografowane nagrobki, przeczytać tłumaczenie inskrypcji nagrobnych. Jak pan oceną tę akcję?
M.B.: – Wspaniała akcja. Od początku byłem w nią zaangażowany, prowadziłem rozmowy z jej twórcami, odwiedzałem ich w czasie prac. Świetna sprawa, zwłaszcza, że cmentarz żydowski jest też wizytówką Koźmina. Warto pamiętać, że jeszcze 100 lat temu 1/3 ludności miasta była pochodzenia żydowskiego. Natomiast myślę, że podczas pandemii podobnych aktywności było wiele. Warto podkreślić działalność strażaków, harcerzy, którzy włączyli się jako wolontariusze choćby w roznoszenie żywności tym, którzy byli na kwarantannie. To też jest wspaniałe. Dlatego – wbrew wszystkiemu – naprawdę mocno wierzę w to, że chęć działania i aktywność mieszkańców, mimo pandemii, w naszym mieście nie ustanie. Ja w każdym razie będę wspierał wszelkie przejawy działań w tych obszarach. Prawda jest taka, że pomimo istnienia władz na różnym szczeblu ludzie muszą pamiętać, że tak, jak oni sobie zorganizują miasto czy gminę, tak ono będzie wyglądać.
E.K.: – Na koniec chciałem zadać pytanie osobiste: Czy doświadczenie pandemii zmieniło pana sposób patrzenia na funkcjonowanie gminy?
M.B.: – Tak! Dostrzegłem parę słabych punktów. Tak naprawdę, chociaż wszyscy mamy opracowane plany na taki przypadek jak pandemia, to dopiero w praktyce okazuje się, jak one są logiczne. Myślę, że udało się skorygować te słabsze punkty, na przykład wspominana tu już polityka informacyjna. Na pewno pandemia zmieniła mnie osobiście. Trochę straciłem wiarę w ludzi, bo – ja rozumiem panikę i strach – natomiast reakcje niektórych, zwłaszcza na początku pandemii były straszne. Już wspominałem, że tego, co przeżyłem przez pierwsze miesiące pandemii, nie udało mi się przeżyć przez cały okres bycia burmistrzem. Nie spodziewałem się ze strony niektórych ludzi takich aroganckich i roszczeniowych reakcji. Momentami miałem wrażenie, że przez niektórych jestem obwiniany o to, że sprowadziłem do miasta pandemię i jestem za nią jednoosobowo odpowiedzialny. W czasie tej pandemii stało się bardzo dużo dobrego, o czym wspominałem, ale też dużo złego.
E.K.: – To już ostatnie pytanie. Po tej kadencji ma pan możliwość kandydowania na stanowisko burmistrza jeszcze raz. Będzie pan kandydował?
M.B.: – Wbrew obiegowej opinii to praca bardzo wyczerpująca i wymagająca zaangażowania praktycznie 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu. Po tylu latach można więc czuć się zmęczonym . Bez wątpienia pandemia spotęgowała to uczucie. Mam jednak jeszcze parę pomysłów i planów, które chciałbym przeprowadzić. Gdy uporamy się z pandemią i uda się parę zaplanowanych rzeczy zrealizować , to chciałbym jeszcze jedną kadencję pracować jako burmistrz. Bardzo mi zależy, żeby powstała obwodnica, chciałbym zrewitalizować rynek i część starego miasta i to by było ostatnie zadanie a zarazem uwieńczenie mojej kilkudziesięcioletniej pracy w samorządzie.Zresztą chyba zbyt wcześnie o tym rozmawiać – do końca obecnej kadencji pozostały jeszcze dwa lata.
E.K.: – Czyli rozumiem, że będzie pan walczył o następną kadencję?
M.B.: – Na dziś powiem tak: jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego i zdrowie pozwoli , to rozważam taką możliwość.
E.K: – Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wywiad opublikowany w “EK” nr luty 2021