26 marca 2026 roku odeszła od nas Janina Wieczerska, która równo przed 24 laty została honorową obywatelką Koźmina. Była autorką blisko 20 powieści dla dzieci, dorosłych i młodzieży oraz prawie 1000 felietonów i tekstów dziennikarskich zamieszczonych w polskiej prasie. Urodzona w 1931 roku związana była z naszym miastem do 1948 roku. Swoje wojenne losy, przeżyte po śmierci matki w 1941 roku u dziadków w Koźminie przy ul. T. Kościuszki 14 opisała w swej ostatniej książce „Moja Babcia, Niemcy i wojna” (2008). To najpełniejszy literacki obraz miasta czasów okupacji.
Po zdaniu małej matury w Koźminie w 1948 roku przeniosła się do Wrocławia, do liceum i na studia polonistyczne. Lata szkolne przedstawiła w swej pierwszej powieści „Zawsze jakiejś jutro” (1965, 8 wydań, nakład ponad 100 tys. egzemplarzy), w której także opisała Koźmin. Pod postacią Joanny Uruskiej kryje się sama autorska, a Marek Międzyrzecki to jej przyszły mąż Stefan Zabłocki. Także w powieści „Pusty wieczór” bohaterowie krążą po naszym mieście. Pracowała jako redaktorka w wydawnictwie „Ossolineum”, a w latach 1969-1976 w literackim miesięczniku „Odra”. Od 1976 roku mieszkała w Gdańsku, była dziennikarką w tygodniku „Czas”. Stan wojenny potraktował ją brutalnie, czasopismo rozwiązano, a Janinę Wieczerską w wieku 50 lat wysłano na emeryturę, co zaowocowało kolejnymi powieściami. W wolnej Polsce związana była jako felietonistka z „Dziennikiem Bałtyckim”, dla którego pisała do 85 roku życia.
Janina Wieczerska zawsze bardzo silnie była związana z naszym miastem. Współpracowała przede wszystkim z liceum przy ul. Boreckiej, uczestniczyła w zjazdach szkolnych, przyjeżdżała na jubileusze. Szkole podarowała także duży zbiór książek. Bo w książki, ich magię i siłę oddziaływania mocno wierzyła i powtarzała „pociecho moja ty książeczko”. Związana była także z miesięcznikiem „Szkice Koźmińskie” i muzeum. Zawsze jednak z wielkim sentymentem wspominała pierwsze lata powojenne, gdy współorganizowała początki koźmińskiego harcerstwa idąc w ślady matki – Teodozji Wieczerskiej z domu Kaźmierczak, przedwojennej skautki. Etos harcerski nosiła w sobie przez całe życie.
I chyba z tego etosu i emocjonalnego związania z naszym miastem wyrosła potrzeba dosłownego oddania Koźminowi tego, co dla niej było najważniejsze, czyli literackich słów. Napisała dla nas słowa piosenki o Koźminie.
Cześć Jej pamięci!
Artykuł opracowany na podstawie informacji i zdjęć udostępnionych przez rodzinę śp.Janiny Wieczerskiej.
